Piąty.

 - To mówisz, że zabrał cię na próg skoczni i użył przejścia, którego nikt nie zna... - Björn obracał w dłoniach słomkę od kolejnego tego popołudnia drinka. Dziś serwował truskawkową margaritę, a ja dostrzegałam kolejne plusy przyjaźni z barmanem.

Kiwnęłam głową, a on się uśmiechnął.

- No to rzeczywiście miałaś prawo być zaskoczona następnego dnia. Przecież kto mógł przypuszczać, że na skoczni, na którą nikt postronny nie ma wstępu, zwłaszcza w środku nocy, spotkasz skoczka! Szokująca sytuacja! Każdego mogłabyś się tam spodziewać, ale skoczka?

- Ej! - pacnęłam go w ramię. - Nie drwij ze mnie, nie czas na to. Powiedz lepiej co powinnam teraz zrobić.

- Bzyknąć go - odpowiedział bez mrugnięcia okiem. - Nie rozumiem czemu od razu tego nie zrobiłaś. Halvor Egner Granerud to dobry towar.

- Ale ja z nim będę pracować!

- Tylko mi nie wciskaj teraz płomiennej mowy o etyce i moralności. Mam ci przypomnieć, że poznałem cię w momencie, gdy twój facet wyrzucił cię z chaty po tym, jak zdradziłaś go z chłopakiem najlepszej przyjaciółki?

- Dziękuję za uświadomienie, faktycznie o tym zapomniałam - przerwałam mu ze złością. - Björn, to nie jest śmieszne. Może brzmi jakby było, ale nie jest. Zaczynam nową pracę i w ogóle nowy rozdział swojego życia, w którym to miały towarzyszyć mi prawość i ogarnięcie. I na starcie zaliczam macanki ze swoim klientem.

- Ja tam ci troszeczkę zazdroszczę... - rozmarzył się Björn, przewijając zdjęcia na instagramie Halvora. - Patrz na te usta.

- Patrzyłam. I nie tylko.

- Nie tylko patrzyłaś czy nie tylko na usta?

Mimowolnie się zaczerwieniłam na samo wspomnienie tamtej nocy, ale nie mogłam sobie pozwolić na żadne grzeszne myśli. Najwyższa pora dorosnąć.

- Ale masz ochotę na dziki seks z nim, prawda?

- NIE!

- A na czuły i romantyczny?

- O rany, daj mi spokój! I tak nie mogę tego zrobić - wrzasnęłam i zdałam sobie sprawę, że cholernie mi przykro z tego powodu.

- To może chociaż zapoznaj go ze mną? – Björn się nie poddawał.

- Nic mi nie wiadomo na temat tego, czy jest bi. Bo sądząc po naszych wspólnych przeżyciach zdecydowanie nie jest homo – oznajmiłam z satysfakcją.

- Tak zupełnie serio to niełatwo ci będzie widywać go i trzymać łapki z daleka. Może powinnaś poznać jakiegoś faceta, który nie będzie twoim klientem?

Miałam ostro zaprotestować, ale prawda była taka, że abstynencja seksualna mi nie służyła. Od rozstania z Danielem i Andersem (tak, wiem jak źle to brzmi) nie było w moim życiu nikogo i z początku uważałam, że taka pokuta mi się należy. Ale przecież nadal tęskniłam za bliskością. I może właśnie ta tęsknota spowodowała, że bez wahania dałam się wciągnąć w nocną znajomość z Halvorem. Nie chciałam tworzyć z nikim związku z wielu powodów, z których kluczowy był ten, że osoby z tak popieprzoną psychiką jak moja mogą tylko unieszczęśliwiać innych. Ale mały niezobowiązujący romans…? Zanim poznałam Daniela miałam takich wiele. Prawda była taka, że kiepsko radziłam sobie z pustką wokół siebie i lubiłam chwytać doznania, choćby ulotne. Może zresztą właśnie ich nietrwałość sprawiała, że były piękne, nieskażone rutyną i codziennością. Zdawałam sobie sprawę, że powinnam zaakceptować, a może nawet pokochać siebie i dopiero wtedy wchodzić w relacje z kimś innym, ale wciąż tej wiedzy teoretycznej nie byłam w stanie przekuć w praktykę. Psycholog od siedmiu boleści.

- To co, wybieramy się jutro wieczorem na mały podryw?

Björn uśmiechnął się szeroko.

- Z tobą zawsze, psiapsi.

 

***

 

Przed klubowym szaleństwem czekał mnie jeszcze wytężony dzień w pracy. Moim zadaniem było poznać każdego z zawodników, a następnie omówić ze Sveinem zaproponowane dla nich programy treningu mentalnego i wnieść swoje uwagi. Oczywiście nie za wiele, bo to Svein był pierwszym psychologiem, do niego należało podejmowanie kluczowych decyzji, a poza tym był dość zasadniczy i przewrażliwiony na swoim punkcie. Zbyt wielką aktywność z mojej strony mógłby uznać za podważanie jego kompetencji.

Nasza współpraca przed laty układała się różnie. Z początku głównie słuchałam, notowałam i inspirowałam się nim, ale z biegiem czasu wyrobiłam sobie własne poglądy na wiele spraw, a kiedy próbowałam je przeforsować, zawsze zderzałam się ze ścianą. Z tego co powiedział mi Lars, Marte była jego ulubienicą, więc zajęcie jej miejsca mogło się okazać szczególnie trudne.

- Znasz Daniela, Johanna, Andersa i Roberta. Danielowi potrzeba szczególnego wsparcia, bo jak pewnie wiesz, dopiero skończył rehabilitację po upadku. Chłopak chce wszystkiego i natychmiast, a ciało jeszcze go zawodzi. Bywa bardzo sfrustrowany, zresztą sama od razu to wyłapiesz jak porozmawiacie.

- Zaplanuję z nim dłuższą konsultację, spotkam się też z fizjoterapeutą. A co z nowymi? Na ile zdążyłam się zorientować, mamy teraz mocno odmłodzoną drużynę.

- Tak. Jest Marius, cholernie ambitny i głodny zwycięstw. W mojej ocenie trochę za bardzo, ale myślę, że razem przekujemy tę jego zawziętość w coś pozytywnego. Poza tym Fredrik... debiutant, sam nie mam o nim jeszcze wyrobionego zdania. Trochę nie może się odnaleźć w grupie. No i Halvor. Ciężki przypadek. Przeżywa teraz coś w rodzaju buntu, wszystko neguje, przestał akceptować siebie i swoje wyniki. Da nam popalić.

Natychmiast przypomniałam sobie fragment naszej rozmowy dotyczący marzeń i jego deklarację, że potrzebuje permanentnej zmiany. Cieszyłam się na pracę z nim. Jeśli tylko zdołam odciąć własne emocje i skupić się na tym, co naprawdę ważne to czeka mnie niezłe wyzwanie zawodowe.

Rozpoczęłam indywidualne rozmowy z zawodnikami. Był to etap trochę sztywny i nienaturalny, ale konieczny, abym mogła zacząć działać z pewną bazą informacji. Nasze kolejne spotkania już na pewno nie będą miały charakteru kozetkowego. Chciałam poznać ich w naturalnym środowisku - w ruchu, na skoczni, a nawet w autokarze dowożącym na kolejne konkursy.

- Chyba moja kolej.

Po dwóch godzinach pracy usłyszałam w końcu ten głos. Czekałam na niego, ale też się trochę bałam, bo od przebiegu tej rozmowy mogło wiele zależeć.

- Cześć. Słuchaj, zanim przejdziemy do konkretów chciałabym coś wyjaśnić... - zaczęłam niepewnie, unikając jego spojrzenia. Pierwszy błąd.

- Zapewne to, że początek naszej znajomości wymazujemy z pamięci, zaczynamy teraz z czystą kartą, a tamta bliskość nigdy nie może się powtórzyć. Okej.

Halvor uśmiechnął się swobodnie, a mnie na moment zabrakło słów.

- Tak, dokładnie to chciałam powiedzieć. Cieszę się, że myślimy tak samo.

- To logiczne, że nie mogę mieć romansu ze swoim psychologiem. Jestem profesjonalistą i wiem, że ty też. Było bardzo miło, ale noc się skończyła. W świetle dnia jestem trochę innym człowiekiem.

Dalej był rozluźniony i chociaż jego ton był uprzejmy to dało się w nim wyczuć wyraźny dystans.

- Mocno się zdziwiłam, gdy się okazało, że będziemy razem pracować. To moja wina, bo mogłam to przewidzieć i nie rzucać się w ramiona pierwszej osobie spotkanej na skoczni.

- Dziewczyny często tak reagują na mój widok - roześmiał się. - Nie możemy się obwiniać, bo wtedy nie wiedzieliśmy co robimy. Ale już wiemy. Najważniejsze, żeby teraz nie pozwolić sobie na takie błędy.

Zamknęliśmy więc temat, a raczej on go zamknął i mogliśmy przejść do standardowego wywiadu koniecznego do zaplanowania kierunku naszej pracy. Dowiedziałam się, że ma 24 lata (o rany, znacznie mniej niż ja!), niedawno rozstał się z wieloletnią partnerką (serce zabiło mi przez chwilę szybciej, ale stłumiłam ten niedorzeczny odruch), a w nielicznych chwilach wolnych od skoków dorabia jako opiekun w przedszkolu. Rozmawiało nam się całkiem przyjemnie i rzeczowo, ale jakaś cząstka mnie była cholernie rozczarowana. Postanowiłam, że wieczorem przeanalizuję swoje emocje w towarzystwie Björna i alkoholu. Znowu.

- Jeszcze jedna sprawa… - uśmiechnął się krzywo, zbierając się do wyjścia. – Czy ten Single Barrel mógłby zostać między nami? W okresie przygotowawczym nie powinienem pić i trener pewnie nie byłby zachwycony.

- Większość i tak ja wypiłam. Przyjmijmy, że zrobiłam to dla twojego dobra.

- Świetnie, dziękuję! – podał mi rękę (tę samą, którą jeszcze parę dni temu dotykał mnie w zupełnie inny sposób), a potem po prostu wyszedł, a ja uznałam, że na to, co aktualnie czuję nawet Single Barrel nie pomoże.

 

***

 

- No i nie zrobiło to na nim żadnego wrażenia - zakończyłam smętnie.

- To chyba dobrze, co? Wczoraj o tej porze właśnie tego sobie życzyłaś - Björn dusił się ze śmiechu.

- Tak, to dobrze. To bardzo dobrze. To cholernie wspaniale - biadoliłam, aż taksówkarz wiozący nas do Stratos spojrzał na mnie z mieszaniną rozbawienia i współczucia.

Lubiłam ten klub. Mieścił się w specyficznej części miasta i przyciągał specyficzny rodzaj ludzi. Poza muzyką elektroniczną można było tu się także zdołować przy skandynawskim rocku i porozmyślać o życiu na gigantycznym tarasie, z którego rozciągał się widok na rozświetlone centrum.

Będąc w związku z Danielem ograniczyłam życie nocne. On nie był amatorem tego typu rozrywek i fatalnie tańczył, a sama nie chciałam narażać się na pokusy. W końcu miałam być idealną dziewczyną. Teraz jednak nie musiałam nikogo udawać, a w obcisłej czerwonej sukience i wysokich szpilkach poczułam się kobieco i nad wyraz dobrze.

Przez pierwsze chwile na parkiecie towarzyszył mi Björn, ale szybko zaczął się rozglądać za facetami.

- Powiem ci, że to słabe chodzić na podryw z gejem - poskarżyłam się. - Głupio by było, gdyby wpadł nam w oko ten sam koleś.

- Spoko, ja od razu rozpoznaję, czy to homo czy hetero. Mam taki szósty zmysł. A z wszelkich opcji pośrednich możemy skorzystać wspólnie.

- Sugerujesz trójkąt?

- Po co się tak ograniczać? Pięcio- czy sześciokąty mogłyby być bardziej interesujące - parsknął śmiechem. - O, tego gościa nie wygoniłbym z łóżka.

Podążyłam wzrokiem za jego dłonią i ujrzałam szczupłego bruneta o bardzo ciekawie zarysowanych kościach policzkowych.

- No to homo czy hetero? - zapytałam, mając w duchu nadzieję na tę drugą opcję.

- Hetero niestety. Gapi się na ciebie.

Björn chyba rzeczywiście był ekspertem, bo już po chwili poczułam, że oplatają mnie w pasie ręce nieznajomego. Zaczęliśmy poruszać się leniwie w rytm muzyki. Pachniał Lacoste i od skrzyżowania mandarynek z paczulą aż zakręciło mi się w głowie. Zawsze zwracałam uwagę na męskie perfumy, czasem potrafiły mnie zaczarować bardziej niż sam wygląd. Przysunęłam się do chłopaka nieprzyzwoicie blisko, a on natychmiast pojął sygnał i zaczął gładzić moje odkryte plecy. Nasze ruchy nabierały zmysłowości, ciała coraz ciaśniej splatały się ze sobą. Poczułam jego usta na szyi i nie miałam już wątpliwości, że tej nocy nie będę spać sama.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Drugi.

Szósty.